Ventus 2ax - szybowszczyki
Autor: Tomek, luty 2009
Ktoś kiedyś zapytał „…co Ty widzisz w tych szybowcach, przecież to nudne, latasz wysoko, modelu prawie nie widzisz eee… ja tam wolę polatac niżej i wyszaleć się kręcąc beczki, pętle, korki we wszystkich ich odmianach …”
W pierwszej chwili argument trudny do obrony, wręcz niemożliwy, jakaś sensowna odpowiedź ? Tak może się wydawać, ale tylko do chwili, gdy ktos tego nie spróbuje. Ale zacznijmy od początku….


Chyba jak każdy z nas będąc małym „bąkiem” unosił głowę do góry jak usłyszał przelatujący samolot, albo śmigłowiec - rozpalone policzki, głowa pełna marzeń o podbojach przestworzy - kto był inny ten kłamie.

Plastykowe modele samolotów to był początek modelarstwa. Klejone z precyzja dziecięcych rączek, ileż było radości gdy w końcu skończyło się sklejać model i biegać po domu wydając „paszczą” odgłos wielkich lotniczych silników.

Moja przygoda z modelarstwem RC zaczęły się dość póżno, ale w sposób raczej właściwy każdemu modelarzowi - od trenerków, ale nie ze sklepu tylko budowanych samemu. Latały i to jak!!! Do dzisiaj ostał się jeszcze jeden, który w dalszym ciągu służy do nauki młodych adeptów tego fascynującego hobby. W miarę nabierania umiejętności trenerki przestały wystarczać, nastał okres nowych wyzwań. Nowe modele, i realizacja chłopięcych marzeń – model Mustanga z chowanym podwoziem, dwupłaty. Do dzisaj czuję ogromny sentyment do dwupłatów, szczególnie do mojego pierwszego zbudowanego samodzielnie, którego kształt wzorowałem na Bu 131 - jak to latało! Gracja lotu, niesamowite osiągi szczególnnie w zakresie prędkości minimalnej - chłop na furmance to istna formuła 1 ! Pewność zachowań, w żadnym modelu nie wyłączałem specjalnie silnika aby poszybować, tutaj to była normalność. Silnik Saito65 dopełniał wrażenia, bo nic tak nie „popierduje”jak 4 takt.

Szybowce – zawsze były blisko, zawsze zaprzątały mi głowę, ale na dobre „zaraził” mnie Zbyszek swoim 4 metrowym Jantarem i wiszeniem w górze przez „całe wieki”. Pierwszy szybowiec RC, nie za duży taki w sam raz, trzymetrowy „zelektryfikowany” „Promyk” kupiony w Model Partnerze Pana Leszka Jury (ukłony Panie Leszku). Typowy model zboczowy, ale nadający się także do termiki.
Pełna moc. Start.
Model idzie do góry jak rakieta, mimo swojej wagi i niewielkiego silnika … .
Pierwszy lot zapoznawczy, regulacja i trymowanie – znikome.
Czas pierwszego lotu – 17 minut, w tym tylko 3 minut pracy silnika !

Co do elektryfikacji, to nieocenioną pomoc w tym zakresie osobiście heraldycznie wywodzę się z linii „spaliny”) uzyskałem oczywiście od Zbyszka i Roberta – pierwszych „gwardyjskich” modelarskich elektryków w Szczecinie. Do Promyka użyłem silnika Hyperion Z3025-12 664 Kv, regulator Castel Creation Pheonix 60A, accu Li-Po 4S Hyperion LVX 3300 mAh, składane śmigło aeronaut 13,5*6 cali. Taki naped zapewnia dla tego modelu bezpieczny nadmiar mocy, a pełna moc pozwla na 45 stopniowe windowanie modelu do góry.

Jak się lata takim szybowcem? Na pewno cicho, i powoli (mimo, że pierwszy rzut oka na skrzydło Promyka temu przeczy - „brzytwa”).
Kwintesencja modelarskiego szybownictwa był dla Zbyszka i dla mnie, wrześniowy 24 minutowy lot, gdy termy jak na lekarstwo, a to gdzie występuje wskazują ptaki, których rozpiętość skrzydeł była tylko odrobinę mniejsza od rozpiętości skrzydeł naszych modeli. Więc podłączyliśmy się na przyczepkę. A jak, bo czy może być bardziej zadowolony modelarz latający szybowcem, gdy krąży w kominie z ptakami ?

Na ten sezon stoi uszykowany nowy model – Ventus 2 ax, tez kupiony w MP.
Tutaj poziom wyposażenia i mechanizacji jest już inny – na jedno skrzydło 4 serwa. (2 lotki, klapa, hamulec aerodynamiczny). I jak podłączyć łącznie 12 serw do odbiornika, który jest „tylko” 9 kanałowy, a dwie lotki przypadające na skrzydło wymagają wychyleń o róznych wartościach? Dzisiejsza elektronika modelarska pozwala na wiele i na takie cuda – Matchbox JR. Włączając w jedno gniazdo wejściowe Matchboxa zapewnia on pracę dla czterech serw, ze róznicowaniem ich wychyleń, rewersów, etc. Dodatkowo można podłączyć do niego indywidualne źródła zasilania, ale dotyczy to raczej serw o stosunkowo dużym poborze prądu, i szczególnie intensywnym wachlowaniu jaki spotyka się u akrobatów (Matchbox JR dostepny jest u Pan Wiesława Chmielewskiego).

Tylko szkoda, że dzisiaj mamy luty, dni takie krótkie, a o termie można tylko pomarzyć …. I tych kilka zdjęć.